One Shot: JongKey

Postacie: Kim Jong-hyun, Kim Ki-bum. Gatunek: yaoi, romans,   Typ: One-shot Paring: JongKey Uwagi: 18+  Opis: o lujuuu. Zaraz po k...

Postacie: Kim Jong-hyun, Kim Ki-bum.
Gatunek: yaoi, romans, 
Typ: One-shot
Paring: JongKey
Uwagi: 18+ 
Opis: o lujuuu. Zaraz po koncercie Kibum udaje się do swojej garderoby, gdy tam czeka jego przyjaciel proszący o rozmowę. W sekrecie wyznaje mu, że woli mężczyzn, niż kobiety. Ten na to odpowiada mu bez znaku zdziwienia, iż o tym wie. Jonghyun dziwnie się czuje z tym faktem, zwłaszcza, że jego przyjaciel to mężczyzna. Key nie chce tego popsuć i ukrywać faktu, że on też woli mężczyzn. Przyjaciele zbliżają się do siebie. Udało się! Napisałam opis haha. Na prawdę nie lubię pisać opisów, to taki spoiler wdg. mnie ;/ 

Włączcie sobie tego linka, będzie się lepiej czytać :D 
https://youtu.be/eiYJE0gsgb0?t=3m

  Dziwne. Już dawno nie czułem takiego czegoś, tego uczucia wzroku na sobie. Silne nie ustające uczucie za wszelką cenę wygrywało. Był koncert, nie mogłem nie śpiewać. Sparaliżowało by to wszystkich. Byłyby wielkie pytania co się dzieje. Odwróciłem się. Nikt za mną nie stał, ale wzrok na mnie nadal pozostawał. Rozejrzałem się z każdej strony za sobą. Stał jedynie Jonghyun. No wszystko jest okej, ale coś jednak nie dawało mi przestać. Tak wiem, że prawdopodobnie mój przyjaciel jest innej orientacji, woli mężczyzn, ale jednak nie mam tej pewności. Ugh. Jeszcze jedna piosenka i schodzimy. Ciężko będzie mi się rozstać z fanami. Byliśmy tu ostatni raz dwa lata temu. No cóż. 
  Gdy zeszliśmy ze sceny, te uczucie minęło. Dziwne omamy jakieś mam. Wchodząc do garderoby oczywiście jak to ja, prawie się potknąłem. Od razu rzuciłem się na moją kanapę. O takkk. Nie ma to jak wypoczynek. Nagle usłyszałem, że ktoś otwiera drzwi. Nie błagam, tylko nie teraz, nie teraz gdy mogę sobie odpocząć. Spojrzałem na otwierające się drzwi. Na szczęście to tylko Kim. Zabawne, ma takie same imię jak ja. Usiadł koło mnie w milczeniu. 
 - Key... Bracie co słychać? - przyznam. Zdziwiło mnie to.
 - Wyczerpujący koncert, zdecydowanie. Czemu pytasz?
 - Wiesz... Chciałbym, abyś o czymś wiedział.
 - No dawaj, wal śmiało. - oznajmiłem.
 - Więc... Ja jestem innej orientacji. 
 - Młody, czemu przed mną to ukrywałeś?
 - Wiesz... Bałem się odrzucenia. W końcu jesteś facetem. - już nie patrzył mi w oczy.
  Prawda jest taka, że nie wiedziałem co mam robić. Po prostu nie wiedziałem. Zdawałem sobie sprawę z tego, iż to jest prawdą już wcześniej, ale nie oczekiwałem, że mi to powie. Owszem jesteśmy przyjaciółmi, ale jednak nie zastanawiałem się nad tym jakoś szczególnie. Spojrzałem na niego, ale ten się odwrócił. Nie chciałem zamieniać z nim jakichś słów, bałem się. On nie wie. Nie wie o mnie jeszcze wielu rzeczy. Pod chwilą impulsu, pocałowałem go. Ale jednak, to było zwykłe cmoknięcie. Od razu się odwrócił. Teraz ja się bałem. Ja się stresowałem. Speszony spojrzałem na niego, lecz ten w ułamku sekundy po prostu zaczął mnie całować. To już nie było cmoknięcie. To był najprawdziwszy pocałunek. Odwzajemniłem go. Zawsze kochałem swojego przyjaciela jak brata. Chociaż czasem się zastanawiałem, czy aż nie za bardzo. Po chwili namyślenia zrozumiałem, że kocham go. Musiałem spojrzeć w oczy. Ja go po prostu kocham. 
  Po kilku sekundach, minutach ocknąłem się. Świadomie zacząłem zdejmować z niego ubrania. On jak w transie robił to samo. Muszę przyznać. To było dosyć zabawne. Przytuliłem go. Tuliłem się w niego tak kilka minut, dopóki nie poczuł moich łez, na swoich plecach. 
  - Key, co się dzieje? 
  - Ja... Ja po prostu cię kocham. Bardziej niż brata. I to mnie wyżera od środka.  
  Kim zamiast ze mną porozmawiać, namiętnie mnie pocałował. Oddałem się mu już całkiem. Było jak w bajce. Obaj leżeliśmy koło siebie na mojej kanapie w garderobie. Zastanawiało mnie, co teraz uczyni. Poczułem, że coś we mnie wchodzi. Dosłownie. Zacząłem się rumienić, pewnie byłem czerwony jak burak. Po chwili poczułem to. On po prostu we mnie wszedł. No cóż, kiedyś musi być ten pierwszy raz. 
  Kochaliśmy się tak kilkanaście minut. Obaj nie chcieliśmy tego kończyć. Przyznam, że zna się na rzeczy. Chciałem tak z nim być cały czas. 24h na dobę. Byłem mega zakochany. Czułem to. Zabawne nie? Dopiero teraz się zorientowałem. Leżeliśmy wtuleni w siebie przez dłuższy czas. Na nasze nieszczęście do garderoby wszedł  Onew oznajmiając, że już późno i trzeba się zbierać. Widać było, że jest zabiegany bo nawet nie zorientował się co robimy. Zaczęliśmy się z niego śmiać. Spojrzał na nas. 
  - Em... To nie tak jak myślisz! - wystraszyłem się. 
  - Ja nie muszę myśleć. I nie muszę wtrącać się w wasze sprawy. Możecie robić co chcecie, tylko żeby mi się potem zespół nie rozpadł. - oznajmił.
  Po piętnastu minutach ruszyliśmy do naszego hotelu. 











You Might Also Like

1 komentarze

  1. Ciekawee xD
    Szalona coś dodała.
    Wbijaj tu ---> viczka-sussy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Flickr Images